Archiwum

Kulig 2016

Na kulig tylko do Wisły

     Sobotnie popołudnie, dworzec ( hmmm o ile można to nazwać dworcem) autobusowy w Skoczowie. Tam spotkaliśmy się o 14-tej, by przeżyć radosne chwile w Wiśle Czarnem. Kulig zorganizowany przez wspólnotę to już tradycja. W tym roku nie mogło być inaczej. Gdy już byliśmy wszyscy (45 osób) pojawił się autokar, wszyscy szybko zajęliśmy w nim miejsca i pojechaliśmy. Już z autobusie zaczęła się dobra zabawa, było wzajemne poznawanie się, dowcipy i wspólne śpiewy. Może jeszcze niezbyt udane, ale w miarę podróży było coraz lepiej.

      Po godzinie jazdy ( niestety korki) dojechaliśmy na miejsce. Okazało się, że w górach jest śnieg i nie grozi nam kulig na kołach. Czekały na nas 4 wozy z płozami a im wyżej jechaliśmy, śniegu było coraz więcej. Choć droga miejscami świeciła kamieniami, ale temu zaradził sympatyczny Góral, który kursował z łopatą.

      Po niecałej godzinie zabawy i podziwianiu pięknych górskich śnieżnych krajobrazów dotarliśmy  do urokliwej karczmy, w której witano nas chlebem i solą czyli grzanym winem z dodatkiem aromatycznych przypraw. Do tańca grała góralska kapela z Wisły Jawornika. Całość przyprawiona została wędzoną świńska kitą z kapustą i kaszą. A jeśli komuś było mało, to na stole czekała misa z domowym smalcem i kiszonymi ogórkami, do tego pyszny chleb. I muszę przyznać, że amatorów tego tłustego przysmaku było wielu. Czas płynął bardzo szybko i w mgnieniu oka okazało się, że musimy kończyć zimowa zabawę. Do Skoczowa wracaliśmy w bardzo dobrych nastrojach a nasz główny baca Janek obiecał, że za rok kulig znów będzie, może trochę później, by można było jechać z pochodniami. To było bardzo udane sobotnie popołudnie i liczę, że za rok znów dane nam będzie bawić się tak jak 19-go lutego.

P.Pagieła